The Game to raper tyle? denerwuj?cy co ciekawy. Odkryty niegdy? przez Dr. Dre i wypromowany przez 50 Centa – teraz, w 2008 roku, zas?uguje chyba na miano najbardziej nielojalnego wykonawcy hiphopowego XXI wieku. Mo?na tu wspomnie? chocia?by kampani? „G-Unot”, dzi?ki której cz??? „fanów” da?a si? przekona?, ?e The Game jest od swego oponenta „bardziej prawdziwy”, co do dzi? mo?e wywo?ywa? jedynie u?miech politowania. W ostatnim czasie raper jednak nie zwolni? tempa. Próba sztucznego wywo?ania beefu z Jayem-Z, czy krytyka drugiego z mentorów – Dr. Dre – to tylko pierwsze z brzegu przyk?ady potwierdzaj?ce tez? o nielojalno?ci, wywo?anej w tym przypadku oczywist? ch?ci? zwi?kszenia zysków. Nic tak bowiem nie poprawia sprzeda?y jak kontrowersje i Game wydaje si? by? raperem, który wie o tym najlepiej. Wszystkie te wydarzenia nie musz? mie? jednak wp?ywu na warto?? samego albumu, wi?c po raz kolejny postaram si? skupi? wy??cznie na aspekcie artystycznym wydawnictwa.
L.A.X jest trzeci? oficjaln? p?yt? w dorobku The Game’a. Artysta osi?gn?? ogromny sukces wraz z debiutem z 2005 roku, zatytu?owanym The Documentary. Rok pó?niej powróci? z p?yt? Doctor’s Advocate, która, cho? sprzeda?a si? nie?le, to zdecydowanie poni?ej oczekiwa?. Jako, ?e Game jest artyst?, który wydaje si? mie? potrzeb? udowadniania swej warto?ci ca?emu ?wiatu przy okazji ka?dego niemal?e wypowiadanego zdania, tym wi?ksza presja ci??y na albumie L.A.X. Czy artysta sprosta? oczekiwaniom? Wydaje si?, ?e co najwy?ej po?owicznie.
The Game podchodzi do swojej kariery jak do?wiadczony gracz, planuj?c ruchy i tworz?c strategi? niczym bywalec casino – tu równie? gra ma swoj? strategi?. Sporo w?tpliwo?ci co do zawarto?ci kr??ka po raz kolejny wywo?a?y u mnie single. Pierwszy z nich, zatytu?owany Game’s Pain to oparty na przes?odzonym i nudnym podk?adzie numer dla gimnazjalistów i groupies rapera. Wyst?puj?ca go?cinnie Keyshia Cole jest dodatkowo w wyj?tkowo s?abej formie i, cho? utwór ten zosta? przez wielu z pewno?ci? pokochany, jest to w moim osobistym rankingu faworyt do najgorszego hiphopowego singla roku 2008. Niewiele lepiej by?o przy okazji kolejnego promuj?cego p?yt? numeru pt. Dope Boys, w którym co najwy?ej ?redni? nawijk? Game’a wspomaga? si? stara? sw? perkusj? Travis Barker. Podk?ad jest tu z kolei prze?adowany, a sam autor p?yty sk?ada rymy w charakterystyczny dla siebie, pozbawiony wi?kszego sensu sposób. Ma?e nadzieje przyniós? mi natomiast trzeci singiel – My Life. Niesamowity podk?ad oparty na delikatnym pianinie, ubarwiony urzekaj?cym wr?cz refrenem Lil’ Wayne’a, korzystaj?cego ju? tradycyjnie z pomocy Auto-Tune’a, sprawia, ?e The Game z kolejnymi co najwy?ej ?rednimi zwrotkami, nie jest w stanie ogólnego, dobrego wra?enia zepsu?. Mimo wszystko, przed przyst?pieniem do s?uchania L.A.X, prze?wiadczony by?em, ?e b?d? mia? do czynienia z p?yt? tragiczn?, jednak tym razem me przewidywania potwierdzenia w faktach nie znalaz?y.
Jest bowiem na albumie poka?na grupa numerów, które zas?uguj? na przes?uchanie. Kawa? dobrej muzyki dostarcza nam ju? na otwarcie p?yty J. R. Rotem. LAX Files to kolejny, oparty na spokojnym pianinie i zabarwiony przyjemnym dla ucha refrenem numer, na którym The Game dostarcza nam sw? agresywn? nawijk? i charakterystyczne punchline’y. State of Emergency natomiast to utwór przeznaczony dla ulic LA z produkcj? nawi?zuj?c? do najlepszych tradycji tego miasta. Go?cinny refren Ice Cube’a nic tak naprawd? do tego numeru nie wnosi i wydaje si?, ?e jego obecno?? ma wed?ug Game’a warto?? sam? w sobie. Po opisanym ju? My Life i przy szóstym, genialnym utworze, zatytu?owanym Money, dopad?o mnie z kolei wra?enie, ?e mam do czynienia z p?yt? rewelacyjn?. Cool & Dre dostarczyli kolejny ?wietny i klimatyczny podk?ad z wysamplowan? Betty Wright w refrenie, a sam Game wspi?? si? w tym numerze chyba na szczyt obecnych mo?liwo?ci lirycznych. Niestety na tym utworze pozytywne zaskoczenia jakimi raczy? mnie autor p?yty na d?u?szy czas si? sko?czy?y. S?aby technicznie, opatrzony dodatkowo niezbyt wymy?lnym refrenem Cali Sunshine, eksperymentalny i tym samym przekombinowany Ya Heard, czy oparty na mocnej gitarze, z któr? Game zupe?nie sobie nie radzi House of Pain – to tylko przyk?ady, notabene trzech kolejnych numerów, które nie powinny w ogóle powsta?, a co dopiero znale?? si? na tak oczekiwanej p?ycie, jak? jest L.A.X. Utwór Gentleman’s Affair ratuje natomiast jedynie refren – genialnego jak zwykle w kolaboracjach z raperami – Ne-Yo. Te nieudane momenty udaje si? raperowi na szcz??cie zrekompensowa?. W wielkim stylu powróci? Scott Storch, dostarczaj?c niepozorny, ma?o przebojowy, lecz niesamowity podk?ad do numeru Let Us Live. Dodatkowo refren i zwrotka autorstwa Chrisette Michele to ma?e arcydzie?a same w sobie i, cho? komercyjny potencja? tracku jest minimalny, mimo wszystko, a mo?e dzi?ki temu, ten zalicza si? do moich faworytów. Produkcja do Never Can Say Goodbye natomiast niezno?ne na?laduje manier? producenck? Dre’a, co b?dzie jednak w tym przypadku komplementem dla, b?d? co b?d?, ma?o znanego acz do?wiadczonego Ervina „EP” Pope’a. Prawdziw? uczt? dla ucha zostawi? natomiast Game na zako?czenie p?yty. Chodzi tu o wyró?niaj?cy si? na albumie tematyk? numer Letter to the King, który jego autorowi kradnie jednak bez najmniejszych problemów go?cinnie wyst?puj?cy Nas.
Jak dobrze wida?, moje opisy utworów ogranicza?y si? w wi?kszo?ci do kwestii podk?adów, refrenów i go?ci. Taka te? jest ta p?yta. Mo?e si? podoba? jednak zas?uga samego Game’a jest znikoma. Jego chropowaty wokal jest niemal?e identyczny jak przy okazji pierwszej p?yty a i w tekstach ci??ko zauwa?y? jakikolwiek progres. Mo?e to nudzi?. Artysta nie wyzb
y? si? dodatkowo denerwuj?cej maniery propsowania wszystkiego co si? rusza i nie ma z nim beefu i jest to kwestia, któr? raper powinien jak najszybciej wyeliminowa?. O ile kiedy? takie „pozdrowienia” bywa?y oparte na ciekawych grach s?ów i same w sobie do?? oryginalne, tak teraz nic do kawa?ków nie wnosz? oprócz u?miechu politowania na twarzy odbiorcy. Taki w?a?nie wywo?a? mo?e linijka It’s summertime – shout out to Will Smith, czy podwójne nawi?zanie do Kanye Westa w My Life (w tym wers then I see my sons and put on that Kanye smile) i jeszcze jedno zaraz potem w Money. Je?li chodzi o rymy jest Game artyst? nierównym. Z jednej strony potrafi od czasu do czasu zachwyci? ciekaw? konstrukcj? s?own?, z drugiej sporo jest na L.A.X wersów, które po prostu si? nie rymuj?. Tych s?abych lirycznie linijek jest niestety wi?cej. Je?li chodzi o tematyk?, Game przenosi nas w niebezpieczny ?wiat ulic Los Angeles i dostajemy to czego mo?na si? by?o spodziewa? – apologi? ?ycia na osiedlach gangów w LA i ró?nych kwestiach z nimi zwi?zanych, przeplatan? charakterystycznym dla Game’a braggadocio. Od czasu do czasu artysta zmienia tematyk? by poopowiada? o pieni?dzach czy zaj?? si? kwesti? kobiet. Fajne? Owszem, ale przy pierwszych dwóch przes?uchaniach – pó?niej zaczyna by? m?cz?ce. Trzeba jednak jeszcze zaznaczy?, ?e Game jest obecnie biznesmenem, który zajmuje si? w?asn? karier?, a przede wszystkim rozkr?caniem wytwórni i z gettem ma obecnie niewiele (je?li cokolwiek) wspólnego. Polecam wi?c podej?? do tekstów rapera z dystansem, a je?li u?wiadomimy sobie, ?e tak? tematyk? wymusza na arty?cie konwencja – staj? si? one o wiele lepiej strawne.
L.A.X nie jest bez w?tpienia p?yt? ani genialn?, ani tragiczn?. Mo?e by? ona uznana przez odbiorców w zale?no?ci od upodoba? muzycznych za niez??, ?redni? lub niespe?niaj?c? oczekiwa? i tak naprawd? ka?dy b?dzie mia? racj?. Mi?o jest jednak przenie?? si? za spraw? muzyki w odleg?y ?wiat LA i pos?ucha? rapu na przyzwoitym – wydaje si?, ?e to s?owo pasuje do albumu najlepiej – poziomie. Sam Game nie mia? w moich oczach nigdy jakiego? wi?kszego potencja?u i nie oczekuj?, ?e kiedy? jeszcze mnie zachwyci. Jedno jest pewne – nie mo?na da? si? zwie?? zapowiedziom, mówi?cym jakoby L.A.X by?a ostatni? p?yt? rapera z Compton. Przede wszystkim dlatego, ?e by? to oczywisty, powtarzany do znudzenia chwyt marketingowy. Drugi powód wydaje si? by? jednak wa?niejszy – tak? p?yt? jak L.A.X po prostu kariery si? nie ko?czy.
Krzysztof Saca?a a.k.a. Mr. Chris













pisał to jakiś popierdoleniec, laik i pizda która nic nie rozumie hehehe. w my life, game’s pain i dope boys the game dał zajebiste zwroty i flow, jak zwykle. pozdro dla prawdziwych
morda gnoje
ja pierdole płyta wymiata słucham jej do dzisiaj. Mr. Chris jebnij sie tak porzadnie w łeb po co pisszesz recenzje jak nie masz pojecia jak powinna wygladac. Masz 23 lata? twierdzisz ze znasz sie na rapie i jarasz sie lil waynem??? daje ci 15 lat a jesli masz wiecej to musisz miec cos z glowa
KTO TO PISAŁ LITOŚCI!!! I TAKI KTOŚ PISZE RECENZJE NA TAKIM SERWISIE. JESTEM TUTAJ OD NIE DAWNA ALE WIDZE ZE TO NIE MIEJSCE DLA MNIE. POZAZDROŚCIC ADMINISTRCJI WYBORU REDAKCJI. HAHA
no the game jebie kupa a jego album jest gowniany tak jak jego fani ktorzy sa skurwysynami
Co do recenzji to praktycznie w pełni się z nią zgadzam,choć wciąż mam nadzieje,że komercjalizm Game’a zepchnie go na dno by on sam przejrzał na oczy co dałoby mu szanse na stworzenie dzieła,które myślę jest on w stanie stworzyć.
ps. uważam,że jeśli jest się nielojalnym wobec mentora sprowadza się hiphop ku dnu tym bardziej,że dr.dre wciąż jest pionierem i częścią kultury hiphopu.
ale chujowa recenzja
Kuurwa…Co do sporu Gam’a a 50
nie będe się wypowiadać,ale Cris nie powinieneś być stronniczy,jeżeli lubisz 50 to pozostaw to sobie…Jeszcze się wiele musisz nauczyć…
Ciąg sie Mr. Chris z takimi recenzjami, jesli chcesz recenzowac to nie badz stronniczy, a najlepiej to zrezygnuj z tego….
dfd
ciekawe czemu jak czytałem tę recenzję to już wiedziałem, że na dole będą same dissy na tego mr. chrisa. Nie będę się wypowiadał na jego temat bo wystarczająco jest już napisane. Jak przesłuchałem początku płyty to nie chciałem słuchać dalej a wiecie czemu ?? bo ciągle słuchałem początkowych kawałków- tak zajebiście mi się podobała! I ciągle uważam, że to zajebisty shit z West Coastu! Pewnie „chris” jest śmierdzącym fanem śmiesznego i bezwartościowego snitch 50 gówna..50 cent był gościem po Get Rich or Die Tryin’ a teraz jest MNIEJ NIŻ GÓWNEM!!! G-U NOOOOOOOOOOOOOOOOOOOTTTTTTTT!!!!!!! The Game – the West Coast Resurector!!!
ozZHwv
co ty gadasz ziomek ile razy przesluchales te plyte??
przeciez to jest klasyk the best of the best a kawalek z raekwon to jest przeciez mistrzostwo swiata to sa dissy na 50 centa i jego gunot ale pewnie jestes fanem 50go i dlatego tak slabo oceniasz te plyte
g-g-g-g-g-g-g-g-g-g u not!!!!!!
zajebista Pyta game’a
Zero obiektywizmu w tej recenzji co widać na pierwszy rzut oka. Płyta jest świetna. O połowie numerów nawet nie ma mowy w tych „wypocinach” ;] Płyta Weeziego co ciekawe została rozłożona na części pierwsze i przeanalizowana tak dogłębnie jakby ją pisał sam ginekolog. O dziwo zagraniczne portale mają całkiem inne zdanie o płycie. 5
chris to zawsze byl frajer w szarych skarpetkach. tookie rip lamusie hahahahahhaahahahhahahahah.
kurwysynku jebany idz sluchaj sobie fiftiego bo jest super good a recenzje to sobie pisz i zachowaj dla siebie na pamiatke albo swoich dzieci zeby pokazac im ze maja ojca ultra debila jak lubisz kurwa pianinka to sie przerzuc na cos innego a nie sluchaj rapu haha i jeszcze piszesz ze my life jest najlepsze na plycie wlasnie jest najslabsze a game’s pain hula w kazdym sklepie z odzieza w nowym jorku z ktorego wrocilem 2 tygodnie temu wiec nie pierdol pizdo jebana z pyrami na ustach ze sie znasz na muzyce bo pewnie skurwysynu jestes z jakichs Wodzilek i chodzisz w butach dc myslac ze najlepszym raperem byl tupak ale to tak jak by ktos pytal bo najbardziej lubisz kurwa fiftiego CHUJ CI NA GROB CWELU ! GGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGG U NOT !
kurwysynku jebany idz sluchaj sobie fiftiego bo jest super good a recenzje to sobie pisz i zachowaj dla siebie na pamiatke albo swoich dzieci zeby pokazac im ze maja ojca ultra debila jak lubisz kurwa pianinka to sie przerzuc na cos innego a nie sluchaj rapu haha i jeszcze piszesz ze my life jest najlepsze na plycie wlasnie jest najslabsze a game’s pain hula w kazdym sklepie z odzieza w nowym jorku z ktorego wrocilem 2 tygodnie temu wiec nie pierdol pizdo jebana z pyrami na ustach ze sie znasz na muzyce bo pewnie skurwysynu jestes z jakichs Wodzilek i chodzisz w butach dc myslac ze najlepszym raperem byl tupak ale to tak jak by ktos pytal bo najbardziej lubisz kurwa fiftiego CHUJ CI NA GROB CWELU ! GGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGGG U NOT !
błaahahahahaaha =] :) :( ;) :(( ;/ ;o błahahahaahahahahaaaaa. Odłóż długopis.
To może nastepnym razem kiedy spotkamy sie na forum przy okazji jakiejs recenzji będzie ona Twojego autorstwa ;]Pozdro
A spoko, myślałem, że ze mnie szydzisz :P Nie chcę wyjść też na takiego, co się chwali, że Bóg wie jak zna angielski i slang, ale mam te 17 lat i cały czas się uczę i kumam z tekstów coraz więcej. Szkolny angielski to podstawa żeby cokolwiek zrozumieć – to całkiem oczywiste. A slangu… no cóż, trzeba się uczyć, z kontekstu wyłapywać znaczenia, są strony ze słownikami slangu (o dziwo bardzo, bardzo przydatne) itp. Ja od długiego czasu przesiaduję na zagranicznych forach Hip-Hopowych i nawet czytając co ludzie piszą zaczynam po prostu kumać ocb. Poza tym Game nie jest na tyle skomplikowanym raperem i nie trzeba mieć Bóg wie jakiej znajomości języka żeby go rozkminić… bo z takim Nasem to mam problemy już :)
No i chwali się, że przynajmniej STARASZ się rozumieć, bo większość Polaków nawet się nie stara i potem piszą takie bzdurne recenzje jak uczynił to kolega na górze. Im dłużej w tym będziesz siedział, czytał teksty i poświęcisz się temu – tym więcej będziesz rozumiał. Dlatego moim nieodłącznym atrybutem przy słuchaniu muzyki jest słownik ang-pol i online slang dictionary.
A co do tego tekstu to bardzo prosta gra słów: „All we know is rocks and presidents like Mount Rushmore”. Przy czym „rock” w slangu oznacza kokainę sprzedawaną w formie małych kulek (stąd właśnie „rock”). A więc: „Wszystko, co znamy to skały/kokaina i prezydenci jak góra Rushmore” – czyli prosty, ale i pomysłowy punchline :)
Na pierwszy rzut oka chodzi o prezydentów wykutych w skale ale jestem pewien że jest to porównanie do czegoś/kogoś trudno tłumaczyc zdanie wyrwane z kontekstu. Wracając do poprzedniego mojego posta nie miałem na celu podwarzać twojej znajomości angielskiego a jedynie chciałem sie dowiedzieć czy szkolny angielski wystarcza do zrozumienia hip hop’owego tekstu który jest naładowany porównaniami i nie raz skomplikowanymi wyrazami, dlatego szacunek dla tych którzy słuchają amerykanskiego rapu ze zrozumieniem. Ja niestety nie posiadam az tak duzej znajomości języka żeby rozumieć przesłanie podczas słuchania kawałka dlatego ratuje sie zwykłym tłumaczeniem linijek co nie zawsze poktywa się z prawdziwa trescią,ale przynajmniej sie staram zrozumieć o czym nawija gość za którego płyte zapłaciłem 60 zł. Pozdro
Większość rozumiem ze słuchu, jak nie rozumiem to pomagam sobie tekstami z internetu. I tak nie rozumiem wszystkiego, bo trzeba znać ich kulturę etc. żeby rozkminić większość metafor, ale generalnie sobie radzę.
Skoro już taki mądry jesteś to dam Ci prosty test: „All we know is rocks and presidents like Mount Rushmore” – o co chodzi?
Mojżesz pytanie do Ciebie. Czy rozumiesz tekst kawałka podczas jego słuchania czy tłumaczysz go sobie w translatorze a jeśli to pierwsze to daj jakis namiar gdzie nauczyłeś sie ulicznego angielslkiego bądź „gangsta slangu” Chciałbym sie bardzo dowiedzieć o czym tak zajebiscie nawija Game tylko nie wiem zabardzi jak sie do tego zabrać bo niestety w szkole nie uczyli. Pozdro
God help me, I put aside a whole afternoon to firgue this out.
ty chuju!
ty chuju!
Mam ja w oryginale, płyta słaba może nie ma porównania do the documentary. Mimo to o wiele lepsza niż bełkotliwe flow lil wayna który jest powiedzmy to amerykańskim Mezem.
tak to jest jak osoba któa nie zna angielskiego bieze sie za recenzje zagranicznych płyt buhahahahaha
jedno słowo IDIOTA
Brawo Mojżesz zjadasz tego palanta, a swoją drogą każdy go za tą recenzje pojechał po rajtach bez mydła!!buhahahaha!!Pozdr Bro
Chłopcze, zamiast pisania tak długiej recenzji wystarczyło napisać „Nie lubię The Game’a i płyta jest do dupy”. Bo generalnie tylko taki wniosek z tego, co napisałeś można wyciągnąć.
Recenzja słaba, ale tak to jest, bo 75% polskich fanów nie skupia się na tekstach, na aspektach technicznych, lecz na wokalach i bitach. Tak samo jest w Twoim przypadku. Jedyne, co jesteś w stanie napisać to, to, że Game był słaby. A dlaczego był słaby? Na to pytanie pewnie będzie Ci już ciężej odpowiedzieć.
Bzdurą jest, że teksty na „L.A.X” są słabsze od tych z „The Documentary”. Jeśli tak uważasz to wracaj do szkoły i zapisuj się na kursy angielskiego. Słyszałeś kiedyś o kompleksowych rymach? Grach słownych? Punchline’ach? Jeśli to tak to poszukaj mi takowych na TD. Każdy, mający jakiekolwiek pojęcie o rapie i języku angielskim, fan Hip-Hopu doskonale wie, że TD było dobrym albumem tylko dzięki produkcji Dre i umiejętnościom wokalnym Game’a. Pod względem technicznym Game był tam co najwyżej przeciętny, wszystkie teksty na tym samym schemacie rymów, słabe wordplay’e, o panczach lepiej nie wspominać… Jedyne co potrafisz powiedzieć o tekstach „L.A.X” to, to że są słabe, nudne, wersy się nie rymują (tym mnie powaliłeś, hahah)… Wspominasz o tym, że Game rymuje o Kanye’em na początku „Money”, ale nie wspomnisz o tym, że 3 wersy później atakuje tłustym panczem (ale Ty pewnie nie wiesz, że to w ogóle punch jest). Napisałeś, że Nas z łatwością zjada Game’a na „Letter to the King”, ale ja z łatwością mogę stwierdzić, że są to najlepsze zwrotki w karierze Game’a i na pewno nie został zjedzony przez Nasa. Więc argument o słabości tekstów i braku progresu u Game’a jest całkowicie nietrafiony i niewyargumentowany. Ale nie kłopocz się i nie myśl jak przekonać ludzi, że jednak masz rację, bo jej po prostu nie masz.
Kolejnym argumentem przeciwko płycie jest jakoby była ona przeładowana występami gościnnymi… no cóż, na 45 zwrotek znajdujących się na albumie tylko 4 są wykonywane nie przez Game’a. Tyle samo gościnnych zwrotek ma na „Raw Footage” Ice Cube. Jeśli chodzi o refreny: od kiedy są one aż tak istotną częścią hip-hopowego rzemiosła? Odpowiedź jest jasna: od kiedy 50 Cent stał się gwiazdą i przewrócił hierarchię wartości w rapie do góry nogami.
Czytałem również Twoją recenzję płytki Wayne’a, którą zachwycałeś się (szczególnie tekstami i różnorodnością flow). Szkoda, że nie wspomnisz w tym samym kontekście o „L.A.X”. Czemu nie napisałeś o tym jak genialnie Game podrabia nie tylko flow, ale i głos młodego Nasa na „Let Us Live”? Czemu nic nie ma o genialnej kopii flow Biggy’ego na „Never Can Say Goodbye”? Gdzie wzmianka o doubletime’ie na „L.A.X Files”? A co z kopią flow ze Wschodniego Wybrzeża lat ’90 na „Game’s Pain”? Wniosek jest taki, że pan Chris albo nie ma pojęcia o tym, co to jest flow, albo pisze o genialnym flow Wayne’a, bo wszyscy o nim piszą.
Generalnie panie Chris, zalecałbym nie pisanie już recenzji płyt, bo się kompletnie na tym nie znasz. Całą płytę oceniasz pod względem muzycznym/wokalnym, zaś o tekstach wspomniałeś jedynie w kontekście namedropowania. Dla mnie przyczyna, dla której tak jest, jest całkiem jasna: zapewne nie znasz tekstów z płyty, bądź ich nie rozumiesz. Nie znasz się na technicznych aspektach rzemiosła zwanego „Rapowaniem”, a piosenki oceniasz na podstawie bitu i tego jak brzmi na nim wokal danego artysty. Ale nie martw się, bo tak samo jak Ty robi też jakieś 75% polskich fanów zagranicznego rapu, także sam nie jesteś.
mr chris aka rip tookie aka szare skarpetki do kolan aka grozna mina
co za idiota , moze ci sie nie podobac płyta osobiscie ALE IDIOTO WIESZ CO TO JEST RECENZJA!!!
treba było od razu napisać że nie lubisz game i nie będzie to obiektywna opinia. ja jakbym pisał recenzje płyty 50 frajera też bym nie napisał obiektywnie bo go nienawidze
ty głupi mamejczyku jak możesz pisać taki brednie posłuchaj sobie 50 cwela to może ci się polepszy
Haha! Żal ;]
Człowieku, twój rap mopiera sie tylko na 50.Nie masz pojęcia o prawdziwym rapie.Szkoda mi ciebie dzieciaku
Ta recenzja jest tak żałosna jak ten koleś co to pisał.Zupełnie nie rozumiem jak jakiś gimnazjalista może wogule pisać takie farmazony i daja to na tak szanowanym portalu jak RAPGRA…Jeżeli znależli sie tak szanowani artyści na tym albumie i ptwierdzają ze to dla nich zaszczyt to musi coś znaczyc,mianowicie że jest to zajebista muza w zajebistym wykonaniu.Nie pisz wiecej recenzji bo sie po prostu do tego nie nadajesz koleś!!A płyta jak najbardziej spox.Pozdro dla kumających w tym systemie
zwola kzwolinski@o2.pl (2008-08-28 | 19:45:59)
brawo Krzysztof SsieCałą(pyde). pozwole sobie wypisac Ci recepte in blanco na dwa jądra. slaba recenzja. w ogole jestes slaby. piszesz o lojalnosci… kundlu co Ty mozesz wiedziec? pic na wode fotomontaz. jestes stronniczy i nierzetelny. ciągnij smuge pało.
Widać, że ty jesteś jakimś pieprzonym dzieckiem neo wnioskując po nicku (‘cipe bez pizdy’, bardzo inteligentne…). A to, że ktoś słucha muzyki, której ty nie lubisz nie znaczy, że ten ktoś jest frajerem, chłopcze…
Widać że ten spedalony autor uwielbia 50 centa dajcie mu kurwa do recenzji płyte g-unit to kurwa napisze że to klasyk jak ich mało żal mi cie frajerze!
to jak nie trawi to po chuj robi recenzje,dobrze wiedział ze to sie tak skonczy CIOTA
Co ze chris jest debilem? a czy on nie ma racji? Jak ktos nie trawi game’a to jest nienormalny? To ty jestescie nienormalni.
Kurwa Posluchajcie kawałka Spanglish z Bonus CD. TO JEST KURWA JEDEN Z NAJLEPSZYCH KAWAŁKÓW JAKIE w ZYCIE SŁYSZAŁEM A SŁUCHAM CZARNUCHÓW OD 10 LAT. i tyle – NARA FRAJERZY, a autor miał prawo do napisania takiej recenzji jaka kurwa chciał, bo to on pisał a nie wy i chuj, każdy ma swoje zdanie bo każdy jest człowiekiem KURWA
„Pierwszy z nich, zatytułowany Game’s Pain to oparty na przesłodzonym i nudnym podkładzie numer dla gimnazjalistów i groupies rapera. Występująca gościnnie Keyshia Cole jest dodatkowo w wyjątkowo słabej formie i, choć utwór ten został przez wielu z pewnością pokochany, jest to w moim osobistym rankingu faworyt do najgorszego hiphopowego singla roku 2008″ buhhahahaaaa
to ładnie z tobą…
dalej juz nie czytam, Mr Chris R.I.P
Nie rozumiem co widzicie w L.A.X… A co do recenzji – nie zgadzam się z nią, ponieważ jest ZAWYŻONA. Ta płyta jest tragiczna i ten kto będzie uważał ją za średnią lub niezłą nie będzie miał racji. Jedynym dobrym kawałkiem jest ‘My Life’ ze względu na refren (jedyne co wchodzi w ucho na tej płycie). Reszta jest albo przeciętna, takie które da się jeszcze słuchać, albo chujowa, jednak w znacznej większości chujowa. L.A.X. SUCKS
toc ty koles jestes niedorozwiniety, plyta wayna sie zachwycales pod niebiosa a po gejmie jedziesz, my life i niesamowity podklad?!
Widzę, że dzieci podniecone „gangsterem” Game nadal dominują na forach… No ale cóż, przecież to jest target tego rapera, małoletni biali murzyni – czyli w tej kwestii płyta jest świetna, kto miał się zajarać, ten się zajarał! Może nawet pierwszego w życiu wzwodu dostał? :)
Poza tym – zajebista recenzja Cris, gratulacje! Widać, że – w przeciwieństwie do forumowej młodzieży – rozumiesz teksty przynajmniej! :) Pozdro!
Widzę, że dzieci podniecone „gangsterem” Game nadal dominują na forach… No ale cóż, przecież to jest target tego rapera, małoletni biali murzyni – czyli w tej kwestii płyta jest świetna, kto miał się zajarać, ten się zajarał! Może nawet pierwszego w życiu wzwodu dostał? :)
Poza tym – zajebista recenzja Cris, gratulacje! Widać, że – w przeciwieństwie do forumowej młodzieży – rozumiesz teksty przynajmniej! :) Pozdro!
Zostawicie Chrisa on jest kozakiem
Mr. Chris popierdolcu jeden, pilnuj sie bo skonczysz z kosa w plecach za takie pierdolenie od rzeczy.
smakowalo pizdzisko weyna?
co za pedał
GGGGGGG-GUNOT !
kurwa zagraniczne serwisy oceniaja płyte na dobra nawet więcej , to nie jest klasyk ale na pewno dobra płyta i czym wy sie przejmujecie taka opinia gościa co pewnie jest fanem GAY-UNIT , żałolsny i nielojalny wobec ludzi którzy piszą prawdziwe recenzje , odstawiajac nie chcec do artysty i oceniaja album
haha game nie ma nic wsposlego z gettem??!! haha nie rozsmieszaj mnie czy gdyby nie mial nic wspolnego z czarnymi ulicami rzucalby sie na jay’a-z??!! a recenzja masakryczna naucz sie pisac albo wybieraj sobie autorow o ktorych potrafisz sie wypowiadac bo widze ze The Game ci nie lezy wg mnie jest on jednym z lepszych raperow promujacych gangsta rap a ciebie chris odsylem do 50 centa i g-unit bo te gmioty nie wiedziec czemu przez wielu brani sa za autentycznych raperow z getta
JEBAC G-UNIT i ich lidera
sprawdź cie sobie recenzję tej płyty na zachodnich portalach np dubcnn.com recenzent(który jest amerykaninem i zna angielski i rozumie oczym on nawija, nie jak większość z was debili) uważa ze płyta to klasyk ocena z tego serwisu to 4,5 na 5. zresztą takie oceny zbiera wszędzie. no ale według Krzysztof Sacała a.k.a. Mr. Chris a.k.a jestem debilem płyta jest słaba weż ty się za coś innego może znaczki daj sobie spokój z recenzjami dziecko znasz ty w ogóle angielski? debil debil jak wy wszyscy na tej stonie razem z tym pałorobem eberem który pewnie kazał ci tak napisać
miały byc dwa ale te emocje
cztery :P ale i tak jestes jebniety
dwa słowa PIERDOLNIJ SIE W ŁEB
Dobra recka Krzychu!!! A do psychofanów to nawet jakby game wypuścił pustą płytę to i tak byście słuchali jej z jedną ręką na kutasie!
co to kurwa ma byc??!! tak beznadziejnej recenzji dawno nie czytalem zwal sobie gruche zanim zaczniesz pisac nastepna bo to co tu wypociles zasluguje jedynie na obelgi nawet nie doczytalem do konca tego gowna bo az mnie skrecalo pozdrawiam Mr. Chris
zalosna recenzja…
b dobra recenzja, zgadzam sie w 80%, ludzie przeciez to recezja tego sie nie pisze obiektywnie!!! kto dla takich zjebow jak `~buahaha dal neta;/….
Mr. Chris czytając tą twoją wypocinkę stwierdzam że jesteś zakompleksionym, jadowitym, typem który nie wie co to recenzja tylko kieruje się swoimi upodobaniami żal mi ciebie. Wystarczyło zacząć i zakończyć zdaniem „Bardzo nie lubię The Game”. Nie chcę cię zjechać jak goście poniżej ale daj sobie spokój z pisaniem recenzji lepiej znajdź sobie jakąś fajną dziewczynę niż masz przelewać swoje frustracje i niepowodzenia życiowe na opisywanie płyt. Pozdrawiam
house of pain wymiata ludzie bit jest idealny i spiewka klientka
Również uważam że recenzja nie jest napisana obiektywnie. Napisane tylko wersy słabe nie wspomniałeś w ogóle o świetych rymach a już najbardziej nie mogę z tego że nawet nie wspomniałeś o kawałku ‘Angel’ z Common’em który mieżdzy! Ale zgodze się że najgorsze kawałki to ‘house of pain’ ‘ya heard’
Recenzja pokrywa sie z moimi odczuciami w 90%, co do Dope Boys to kawalek jest na poziomie moze nie jakis wielce skomplikowany ale ma czad, My Life jest ok i wyjatkowo nie wkurwia mnie auto tune w wykonaniu Weezego. Prawda jest taka ze od momentu kiedy Fiffty napisal prawie wszystkie kawalki na The Documentary Game nie splodzil zadnego kawalka na miare „Hate it or love it” albo „How we do” albo „Put you on the game”, od momentu jak Dre przestal robic dla niego bity nie nagral zadnej rownej muzycznie plyty. Fiffty mial racje mowiac ze Game jest raperem bez flow, inwencji, slabym lirycznie, bez potencjalu, i tutaj sie zgadzam z Mr. Chrisem. Mimo ze nie jestem fanem Game’a to The Documentary jest jedną z najlepszych komercyjnych plyt ostatniej dekady. Ale to nie Game bedzie rzadzil w tym roku na west coascie, tylko Ice Cube, Raw Footage czarnuchy to jest plyta !!! WEST WEST !!! YEY YEY !!!!!
„Recenzja to krytyczne lub pozytywne omówienie utworu artystycznego lub naukowego, którego celem jest poddanie ocenie wartości tego dzieła w oparciu o powszechnie przyjęte kryteria, lub w sposób czysto subiektywny. [...]
ocena własna – własne wrażenia po np. obejrzeniu premiery filmu, wystawy dzieł sztuki danego artysty. Należy napisać, jakie są wg nas plusy dzieła, a co nam się nie spodobało.”
Tak więc zamknijcie dupy
Zgodze sie z „buhahaha”… Od razu widac ze recenzent nie przepada za Game’em!! Jezeli „Game’s Pain” i „Dope boys” sa numerami słabymi lub średnimi to radze Mr. Chris’owi zajac sie czyms innym a nie pisaniem recenzji!!
Koleś, pewnie bardziej Ci się podobają linijki składane przez ,,raperów” z południa. Wymieniłeś tylko te wersy, które twoim zdaniem są słabe, a przecież na tej płycie jest masa cytatów, które można użyć przy pozytywnej ocenie tego albumu. Jak dla mnie płyta świetna, każdy kawałek ma coś w sobie, godne pożegnanie się Game’a z rapem. Pozdrawiam.
nie ze wszystkim sie zgodze, ale wiadomo props za recenzje
Angel buja wszystko :)
akurat pain i dope boys to jedne z lepszych kawałków na płycie.Natomiast my life jest słaby i to głównie przez wkurzający refren wayne’a.Ogólnie płyta jest słaba nawet nie wiem czy nie gorsza od poprzedniej.
żal , jakiś zjeb bez obiektywizmu to pisał,osoba która nie przepada za Game’em od razu widac , koelś jesteś naprawde żałosny.Jak piszesz recenzje to rób to obiektywnie bo w dwoich wypowiedziach da sie odczuc że nie przepadasz za Graczem to widac na samym wstepie , GAY Z zatakował pierwszy , jak nie wiesz to głupio nie pierdol
płyta fajna ale i tak czesciej słucham nowego ice cube !! :)
troszke bym sie nie zgodzil bo akurat „Dope Boys” tak czesze ze ja pierdole…szczerze mowiac tez spodziewalem sie wiecej po tej plycie ale znajda sie tam kawalki ktore bujaja i takie na rozkminke… Hoe’s down, West up ! G-G-G-G-G-UNOT !