22.06.2008 | 14 komentarzy | Tagi wpisu: , , , ,

Lil’ Wayne – Tha Carter III



Lil’ Wayne’a mo?na kocha? lub nienawidzi?, nie sposób mu jednak odmówi? faktu, ?e jest w ?wiecie hiphopowym fenomenem. Podczas gdy wielu artystów ko?czy kariery po wydaniu jednej, dwóch p?yt, Weezy nagrywa z sukcesami od prawie dekady i teraz, w wieku dopiero 25 lat, wydaje najbardziej chyba oczekiwany przez publiczno?? album roku – „Tha Carter III”. Nie jest to ?atwa sytuacja dla autora p?yty. Wymagania by?y ogromne i w takiej sytuacji, by nie zawie?? potencjalnych odbiorców, trzeba wyda? album naprawd? genialny. Nie zdziwi? mnie wi?c j?ki zawodu cz??ci s?uchaczy jak i krytyka tych, którzy na twórczo?? Weezy’ego patrz? przez pryzmat jego wygl?du/zachowania itd. Ja osobi?cie nie zamierzam zajmowa? si? otoczk? i oceni? wy??cznie warstw? artystyczn?. Bo je?li spojrze? na „Tha Carter III” obiektywnie, stwierdzi? trzeba, ?e jest to p?yta mo?e nie genialna, ale na pewno dobra.

Sam mia?em du?e w?tpliwo?ci co do zawarto?ci kr??ka, które wywo?ane zosta?y u mnie przez pierwsze 2 single – Lollipop i A Milli. Da?o si? bowiem po nich zauwa?y? ci?got? Lil’ Wayne’a do eksperymentów, które de facto mog?y zako?czy? si? tragicznie. O ile Lollipop zago?ci? w mych g?o?nikach na d?ugo i okaza? si? numerem z punktu widzenia komercyjnego genialnym, tak drugi z utworów jest co najmniej kontrowersyjny. Minimalistyczny podk?ad sprawia wra?enie jakby powsta? spontanicznie w kilka minut i oprócz tego, ?e si?? rzeczy zmusza do kiwania g?ow?, nie da si? o nim powiedzie? nic dobrego. Co z tego jednak skoro Lil’ Wayne popisuje nam si? rewelacyjnym flow, które zmienia si? z ka?d? zwrotk? i tak naprawd? to on jest najwa?niejszym instrumentem w tym tracku. O ile jednak broni? zawsze lirycznych umiej?tno?ci Weezy’ego, tak w tym numerze nawija wyj?tkowe bzdury, których nie ma tu nawet sensu przytacza?. Maj?c wi?c w g?owie genialny Lollipop i zno?ny A Milli, mimo wszystko bardzo mocno obawia?em si? o to, w któr? stron? pójd? eksperymenty Wayne’a. Artysta na szcz??cie jednak nie przesadzi? i powsta?a bardzo ciekawa, ambitna p?yta.

Album otwiera numer 3 Peat, w którym Weezy przypomina nam o sobie i swej nadzwyczajnej pewno?ci siebie. Utwór jest jednak bardziej intrem ni? regularnym trackiem i z najciekawszymi momentami b?dziemy mieli do czynienia pó?niej. Do takich w?a?nie momentów nale?y z pewno?ci? numer Mr. Carter czyli najbardziej chyba oczekiwana kolaboracja Wayne’a z Jayem-Z. Có? mo?na powiedzie?? Wydaje si?, ?e okre?lenie „klasa sama w sobie” najlepiej oddaje charakter utworu. Dobry, przyjemny dla ucha podk?ad, urzekaj?cy refren i zwrotki obu panów, które mo?e historii nie tworz? ale s?ucha si? ich przyjemnie, daj? nam do spó?ki zdecydowanie najlepszy utwór na p?ycie. Tytu? najbardziej bujaj?cego tracku przypadnie jednak numerowi Got Money, w którym Wayne’a udanie wspiera T-Pain, a wszystko odbywa si? na dynamicznej produkcji autorstwa Play-n-Skillz. Sam Weezy korzystaj?c ze swych niebanalnych mo?liwo?ci wokalnych, wspomaganych Auto-Tune’em, opowiada nam o swoich eskapadach klubowych i urokach bycia bogatym. Takie braggadocio w czystej formie odnajdziemy jeszcze w rewelacyjnym Shoot Me Down, a tak?e w street-bangerze You Ain’t Got Nuthin’ – najbardziej „hiphopowym” numerze z p?yty, za produkcj? którego odpowiada The Alchemist. Go?cinnie wyst?puj? cy Fabolous i Juelz Santana dostarczaj

? bardzo dobre zwrotki, jednak je?li chodzi o flow, bezsprzecznie króluje nam tutaj autor p?yty. Numer Playing With Fire ma w sobie tytu?owy ogie? i b?dzie on z kolei z pewno?ci? najgor?tszym momentem p?yty – Wayne co prawda lirycznie nie zachwyca, ale tak naprawd? przy ?wietnym podk?adzie, refrenie i wokalu rapera, to o czym opowiada, spada na daleki plan.

Je?li jednak pragn?? kto? postawi? Weezy’emu zarzut, ?e na Tha Carter III nawija wci?? o tym samym, niestety zosta? przez artyst? uprzedzony. O ile faktycznie we wspomnianym ju? tracku A Milli lub innym g?upawym a jednocze?nie przera?liwie nudnym Mrs. Officer, Lil’ Wayne elokwencj? si? nie popisuje i zmusza do zastanowienia, czy owe teksty by?y kiedykolwiek zapisane, tak odnajdziemy utwory na wysokim poziomie lirycznym. Jednym z najmocniejszych punktów p?yty pod tym wzgl?dem jest numer Dr. Carter, w którym Weezy stara si? „utrzyma? przy ?yciu” trzech raperów posiadaj?cych zasadnicze braki w umiej?tno?ciach. Bior?c pod uwag? zarzuty jakie stawia si? temu arty?cie, a tak?e koncept kawa?ka, linijka I’m a Doctor, so they don’t understand my writing ociera si? w mym odczuciu o geniusz. Odpowiedzialny za produkcj? Swizz Beatz sampluje nam numer Holy Thursday Davida Axelroda i wszystko to tworzy utwór perfekcyjny. Innym tego typu dokonaniem rapera jest numer Tie My Hands, oparty na sprawdzonej z poprzedniego Cartera kolaboracji Lil’ Wayne/Robin Thicke, w którym autor p?yty na urzekaj?cym podk?adzie porusza kwestie spo?eczno-polityczne. Utwór trwa ponad 5 minut, ale móg?by z powodzeniem trwa? drugie tyle, bo naprawd? nie jest w stanie znudzi? s?uchacza.

Nie wszystkie niestety pomys?y Wayne’a nale?? do ciekawych. Osobi?cie do?? spore zarzuty mam do utworów, które wyprodukowa? sam Kanye West – Comfortable i Let the Beat Build. O ile podk?ad do pierwszego z nich jest nudny sam w sobie, tak druga z produkcji wydaje si? naprawd? ciekawa i w tym przypadku obwinia? b?d? Wayne’a za to, ?e nie wykorzysta? potencja?u. Mamy na Tha Carter III równie? do czynienia z utworem tragicznym. Jest nim oczywi?cie La La, oparty na minimalistycznym, najgorszym chyba podk?adzie w karierze Davida Bannera, na którym nawet Busta Rhymes brzmi jak s?aby raper. Wypadek przy pracy? Owszem, ale na najbardziej oczekiwanej p?ycie roku taki nie powinien si? pojawi?.

Omówione wady s? wystarczaj?ce by odmówi? p?ycie statusu produkcji genialnej, nie mo?na jednak odebra? Weezy’emu komplementu, ?e nagra? album naprawd? dobry. Album, który poza tym, ?e sprzedaje si? rewelacyjnie, utrzyma gwiazdorski status rapera i dostarczy nowych fanów, jest jednocze?nie bardzo mocnym ciosem dla wszystkich wrogów. Bo jakie zarzuty stawia si? Wayne’owi? ?e ma denerwuj?ce flow? Na Tha Carter III pokaza? przynajmniej 10 jego odmian. ?e nawija o tym samym? ?e jest s?aby lirycznie? ?e „gada g?upoty”? Utwory Dr. Carter i Tie My Hands po?ród innych, których pod k?tem techniki rymów nie opisa?em, pokazuj?, ?e autor p?yty ma potencja?, którego jedynie czasem nie wykorzystuje. Je?li kto? mia? pretensje do podk?adów jakie dobiera? sobie Weezy – Tha Carter III daje nam ich ogromn? ró?norodno??. Oczywi?cie jako ten, który ?ledzi twórczo?? Wayne’a niemal?e od pocz?tku, wola?bym us?ysze? mniej eksperymentów i przynajmniej cz??ciowy powrót artysty do korzeni. Weezy postawi? jednak na rozwój, co jak si? okaza?o, wysz?o mu na dobre. Mnie pozostaje na koniec tylko wyrazi? nadziej?, ?e artysta nie oddali si? w przysz?o?ci za bardzo od rapu, bo by?aby to dla tej muzyki du?a strata.

Krzysztof Saca?a a.k.a. Mr. Chris



Podziel się: Lil’ Wayne – Tha Carter III