Podczas gdy jeszcze kilka lat temu Floryda kojarzy?a si? z garstk? raperów, teraz stan ten jest w ogromnej ofensywie, a jego scena hiphopowa rozwija si? bodaj najpr??niej w ca?ych Stanach Zjednoczonych. Objawieniem roku 2007 by? bez w?tpienia Flo Rida, który cho? jak sam mówi? w wywiadach, dzia?a? w podziemiu ju? od dawna, swój mainstreamowy debiut zanotowa? na p?ycie DJ Khaleda w utworze „Bitch I’m From Dade County”. Artysta objawi? si? publiczno?ci jako oryginalny, charyzmatyczny raper, który wcale nie odstawa?, a wr?cz wyró?nia? si? na tle innych osobisto?ci, które pojawi?y si? w tym numerze. Potem wszystko potoczy?o si? bardzo szybko – singiel „Birthday”, który ko?cowo na debiut nie trafi?, rewelacyjne mixtape’y i megahit „Low”, który pobi? na li?cie Billboardu niejeden rekord. Dla mnie osobi?cie wydawnictwo „Mail On Sunday” by?o najbardziej oczekiwan? p?yt? roku i wymagania mia?em wygórowane. Flo Rida sprosta? im, ale nie bez zastrze?e?.
S?owa o do?wiadczeniu za mikrofonem nie by?y na pewno rzucone na wiatr – po autorze p?yty wida?, ?e w kwestii wokalnej czuje si? bardzo dobrze. Flo Rida robi wszystko, ?eby nie znudzi? s?uchacza – zmienia tempo, brzmienie wokalu, pod?piewuje i, co najwa?niejsze, niezale?nie od stylu jaki obierze sobie w danym utworze – brzmi to zwykle naprawd? dobrze. Flow artysty oparty mi?dzy innymi na charakterystycznym podbijaniu ko?cówek wersów, nasuwa skojarzenie z Trick Daddy’ym, jednak tak naprawd? wi?cej obu raperów dzieli ni? ??czy. Zabiegi wokalne autora p?yty sprawiaj? wi?c, ?e nie zwracamy uwagi na to, co mówi, lecz na to, w jaki sposób. Jest to jednak plus, bo akurat w kwestii przes?ania nie ma Flo Rida si? za bardzo czym popisa?. Tematycznie na Mail On Sunday wszystko kr?ci si? wokó? typowych zagadnie? wschodz?cej gwiazdy rapu – s?uchamy wi?c o pieni?dzach, klubach, kobietach (aspekt ten jest szczególnie eksponowany), a wszystko zabarwione jest dos?ownie szczypt? hustlerki. Odkrywcza nie jest wi?c ani tematyka, ani rymy – zdarza si? co prawda raperowi od czasu do czasu b?ysn??, jednak tak naprawd? jego liryczne skillsy s? zupe?nie przeci?tne.
Nie by?o jednak celem Flo Ridy do??czenie do grona raperów uznawanych za tek?ciarzy wybitnych – za?o?eniem by?o nagranie przebojowego albumu do klubów i samochodów. Nowoczesne, dynamiczne podk?ady i chwytliwe refreny daj? s?uchaczowi ogromn? porcj? niewymagaj?cej rozrywki. Typowymi przyk?adami tego typu utworów s? oczywi?cie single promuj?ce wydawnictwo – kolejno Low i Elevator. Pierwszy z nich oparty na prostych, elektronicznych d?wi?kach, zabarwiony równie wpadaj?cym w ucho refrenem T-Paina jest z pewno?ci? jednym z najgor?tszych numerów ostatnich lat i jego popularno?? przewy?szaj?ca ju? Crank That Soulja Boya odzwierciedla komercyjny potencja? hitu. W utworze Elevator Timbaland dostarcza nam firmowy, dynamiczny podk?ad z p?dz?c?, charakterystyczn? perkusj?, przes?odzony jednak w refrenie, który niebezpiecznie kojarzy si? z utworem Umbrella Rihanna’y. Mimo wszystko z punktu widzenia stricte technicznego singiel ten jest od swojego poprzednika lepszy.
Na opisanych utworach warstwa „bangerów” bynajmniej si? nie ko?czy. W otwieraj?cym p?yt? numerze American Superstar obserwujemy doskona?? chemi? mi?dzy autorem p?yty i go?cinnie wyst?puj?cym Lil’ Wayne’em. Cykacz p?dzi, refren zapada w pami??, a arty?ci przechwalaj? si? w lirycznie niezbyt wymy?lny sposób, popisuj?c si? za to niebanalnymi mo?liwo?ciami wokalnymi. J.R. Rotem po raz kolejny potwierdzi? swój ogromny talent, dostarczaj?c jeden z lepszych podk?adów do utworu Roll, na którym nawet pseudodancehallowy refren Seana Kingstona robi wra?enie. Minimalistyczna produkcja numeru Priceless daje pole do popisu dla Flo Rida’y, który b?yszczy tym bardziej na tle go?cinnie wyst?puj?cego Birdmana. Kluby pokochaj? równie? utwór In the Ayer z chwytliwym, cho? lekko g?upawym refrenem, za który odpowiedzialny jest will.i.am. Cho? naprawd? ci??ko powiedzie?, z jakim mamy tu do czynienia gatunkiem muzyki, to nie mo?na autorom odmówi? genialnej realizacji has?a mówi?cego, ?e pi?kno tkwi w prostocie. Utwór Don’t Know How to Act z niez?ym, go?cinnym refrenem Yung Joca, zmiany formu?y nam nie przynosi i pokazuje, ?e Flo Rida ma niespo?yt? energi? do nawijania o tym samym.
Podk?ad jest mo?e troszk? zbyt monotonny, jednak ca?o?? kolejny raz zmusza do kiwania g?ow?, a o to przecie? chodzi?o.
O ile, gdy Flo Rida jest raperem, wszystko na Mail On Sunday ma r?ce i nogi, problem pojawia si? przy numerach R&B, które momentami niebezpiecznie zbli?aj? si? do popu. Niestety mamy na p?ycie spor? reprezentacj? tego typu niefortunnych rozwi?za?. O ile wyprodukowany przez J.R. Rotema Ms. Hangover, opatrzony w pewnym sensie konceptualnym refrenem, buja ca?kiem nie?le, a oparta na pianinie ballada Still Missin’ mog?aby si? nawet podoba?, gdyby nie okropny, wr?cz idiotyczny refren, tak utworów takich jak Me & U czy Freaky Deaky po prostu nie da si? s?ucha?. Obecno?? tych ultrap?ytkich i wr?cz kakofonicznych numerów na Mail On Sunday dziwi tym bardziej, ?e ma Flo Rida w swym dorobku wiele du?o lepszych tracków, które na album nie trafi?y. Te nieudane momenty rekompensuje nam w pewnym stopniu utwór All My Life, który, posiadaj?c ca?kiem przyzwoity tekst, wyró?nia si? na tle p?yty i przywodzi na my?l w?a?nie te pierwsze nagrywki Flo Rida’y w stylu Birthday czy Jealous.
Wnioskiem z powy?szych rozwa?a? mo?e by? fakt, ?e kluczem do odczytania p?yty Mail On Sunday jest s?owo „chwytliwy” i tak te? jest w rzeczywisto?ci. Flo Rida wykorzysta? swój niew?tpliwy talent do stworzenia albumu o ogromnym potencjale komercyjnym, który paradoksalnie w pierwszym tygodniu po premierze zbyt wielk? popularno?ci? si? nie cieszy?. Decyduj?cy mo?e okaza? si? tu drugi tydzie?, który poka?e nam, czy wydawnictwo sta? na cokolwiek wi?cej ni? 200-300 000 sprzedanych egzemplarzy, na które zapowiada si? na dzie? dzisiejszy. Mnie osobi?cie martwi co innego, a mianowicie zbyt wielka ci?gota Flo Rida’y do utworów popowych. Boj? si?, ?e artysta podzieli los Nelly’ego, u którego tego typu fascynacje zaowocowa?y spadkiem warto?ci artystycznej jego utworów. Na razie Flo Rida jeszcze nie przesadzi? i nagra? przebojowy album, który mog? fanom mainstreamu z czystym sumieniem poleci?. Mam jednak naiwn? nadziej?, ?e raper zawróci ze z?ej drogi i nagra w przysz?o?ci klasyk, bo ma do tego potencja?, a p?ycie Mail On Sunday niestety do klasyka daleko.
Krzysztof Saca?a a.k.a. Mr. Chris










kurwa mać g-unit soulja jush po twoim nicku widąc jaki z ciebie ambitny tekst synu!!! kurwa słucham rapu z południa od jakiś 6 lat i wiem co mówie… mówiac o jednostach możemy sie spierać ale całokształt jest taki jak napisałem, i kocham rap z południa i co? wymieniasz mi to co przeczytałes na rapgra? a webbie a pastor troy i inni, czytaj czytaj a nie ocenia. słuchaj synu albo wkońcu wyłącz translator!!!
A jeśli o płytę chodzi to Low dla mnie nie za ciekawy singiel, zobaczymy jak reszta, właśnie zaczynam ją przesłuchiwać. Ostatnia kolaboracja Flo-ridy z Ross’em(street money) godna polecenia.
DO ESKAONE: Synu, jak mówisz o tym, że na południu nie ma ambitnych tekstów to kogo Ty słyszałeś z południa???? Co sie nasłuchałeś dwóch, trzech kawałków Jon’a i 6′ów(respekt za to co robią) i zdanie wyrażasz w ogóle!!! Fakt że niektóre teksty takie są, ale nie wszystkie-Posłuchaj sobie produkcji od UGK albo może bardziej obcykanych, tj King T.I.’a, Straight outta Ca$hville, T.I.P. YOUNG BUCK’A(nie mylić z T.I.P. od T.I.). To tylko parę podstawowych tutyłów dużo tego jest, ale to CI na początek wystarczyć powinno. I nie mówie ż e wszystkie teksty powyższych takie są, ale większość.
buhehe oczekiwanie ambitnych tekstow hehe niedoczekanie
dobre gówno mi się podoba, Elevator i Roll naprawe gorące pozatym Low daje rade :) pozdro
„W otwierającym płytę numerze American Superstar obserwujemy doskonałą chemię między autorem płyty i gościnnie występującym Lil’ Wayne’em” eee to fajnie, który pełni role laski? :|
Płyta konkretna, płytka ale czy cokolwiek wychodzi z południa ambitne w tekstach!!! od wczoraj tego słuchacie?! Do auta na impre jak najbardzije
jebana „hip-hopowa” ciota
komercja, tak to czytaj