Fat Joe – The Darkside Vol. 1
? beef z 50 Centem. Od pewnego momentu ka?da kolejna p?yta rapera sprzedawa?a si? coraz s?abiej, a do tragedii dosz?o przy okazji wydawnictwa z roku ubieg?ego – „Jealous Ones Still Envy (J.O.S.E.) 2″ zadebiutowa?o ze sprzeda?? na poziomie 8 000 egzemplarzy. Inna sprawa, ?e nie b?dzie przesad? stwierdzenie, i? zainteresowanie kr??kiem odzwierciedla?o jego poziom. Fat Joe postanowi? wi?c co? zmieni? i nagra? p?yt?, któr? wróci do korzeni, p?yt? uliczn?, mroczn? i z za?o?enia niekomercyjn?. Przyznam si?, ?e nie wierzy?em w powodzenie tej próby i do samej premiery sceptycznie podchodzi?em do pomys?u wydania „The Darkside Vol. 1″. Ju? pierwsze przes?uchanie jednak rozwia?o moje w?tpliwo?ci co do formy Fat Joe.
Opisanie nowego dzie?a Fat Joe wymaga zarysowania szerszego kontekstu. Artysta zadebiutowa? w latach ’90 i cho? zdoby? sobie uznanie przynajmniej cz??ci nowojorskich ulic, krytycy byli zgodni, twierdz?c, ?e jest s?abym raperem, jad?cym na dobrych bitach. Faktycznie, mo?na ?artem powiedzie?, ?e by? kiedy? Fat Joe swoist? wersj? demo Big Puna, cho? nie wiem czy i takie sformu?owanie nie obra?a tego legendarnego artysty. Joey Crack szlifowa? jednak swoje umiej?tno?ci i w pewnym momencie sta? si? naprawd? dobrym raperem, sk?adaj?cym ciekawe konstrukcje s?owne, popisuj?cym si? dynamicznym, porywaj?cym flow. Patrz?c na posta? Grubego Jasia czysto subiektywnie, szczytowym osi?gni?ciem w jego karierze by?a wydana w roku 2005 p?yta „All or Nothing”. Fat Joe pope?ni? jednak dwa zasadnicze b??dy – za bardzo spodoba?o mu si? sprzedawanie p?yt, co poskutkowa?o niebezpiecznymi d??eniami komercyjnymi i zbyt uwierzy? w swoje umiej?tno? ci, czego efektem by
Nie chc? porównywa? „The Darkside Vol. 1″ do najstarszych p?yt bohatera recenzji, pewne jest jednak, ?e nowe wydawnictwo jest najlepszym albumem rapera od dobrych kilku lat. Joey Crak cz??ciowo wraca do korzeni, troch? eksperymentuje, a co najwa?niejsze – robi swoje i nie przejmuje si? tym, czy tysi?ce nastoletnich fanek pobiegn? do sklepów po swój egzemplarz. Owszem, s? numery dla kobiet, ale nawet „If It Ain’t About Money” trzyma poziom, buja i jest nietuzinkowe od strony produkcyjnej. Zwrotki zaczynaj? si? powa?nie i minimalistycznie, by chwil? pó?niej przej?? w s?odk? acz przebojow? mieszank?, zapewnion? przez umiej?tnie dobrany syntezator. Sam Fat Joe nie tworzy typowego lovesongu z motywem mi?o?ci za pieni?dze (które tutaj wysuwaj? si? na pierwszy plan), zapodaje bragga, przeklina, a wszystko ubarwione jest d?ugim refrenem wokalisty o ksywce Trey Songz, przypominaj?cym troch? jego wyst?p w „Summer Wit Miami” Jim Jonesa. Nie jest to szczytowe osi?gni?cie bohatera recenzji, ale na pewno nie powoduje ch?ci wy??czenia p?yty. Bardzo podobny motyw powraca w „Money Over Bitches”, w którym ju? tytu? mówi wprost, czym zajm? si? raperzy, a chodzi o stary, dobry, sprawdzony, hiphopowy topos. Do?? spokojny i w swej prostocie genialny podk?ad Raw Uncut z nastrojowym wokalem w tle jest dodatkowo ubarwiony przez go?cinn? zwrotk? Too Shorta, który cho? niczym nie zaskakuje, to wpada w ucho jak nigdy. By zamkn?? temat numerów l?ejszych (podkre?laj?c, i? lekko?? jest raczej pozorna i zwi?zana ze sfer? produkcyjn?), wspomnie? trzeba o akurat najs?abszym momencie p?yty – tracku „How Did We Get Here” z go?cinnym udzia?em R. Kelly’ego. Nuda, wtórno?? i nieudany refren – to tylko 3 z kilku aspektów tego utworu, które sprawiaj?, ?e jest jedynym, który przerzucam przy s?uchaniu „The Darkside Vol. 1″.
Nowe wydawnictwo Fat Joe jest przede wszystkim ?wietnie wyprodukowane. Scoop DeVille nied?ugo b?dzie najbardziej rozchwytywanym producentem, a na p?yt? bohatera recenzji dostarczy? bujaj?ce „No Problems” i singlowe „(Ha Ha) Slow Down”. W drugim z tracków tworzy artysta now? jako?? z ogranego ostatnimi czasy sampla z numeru”Back to Life (However Do You Want Me)” grupy Soul II Soul. Zaczyna si? niewinnie, lecz gdy do perkusji i wyci?tego wokalu do??cza dynamiczny bas, na którym Fat Joe nawija z jeszcze wi?kszym powerem, mamy do czynienia z istn? bomb? prosto do samochodów wyposa?onych w dobry soundsystem. Autor p?yty i go?cinnie wyst?puj?cy Young Jeezy nawijaj?c swoje zwrotki bawi? si? ?wietnie, a ja dodam tylko, ?e ca?o?? robi jeszcze wi?ksze wra?enie wraz z klimatycznym teledyskiem. Wspó?praca bohatera recenzji z Just Blazem zaowocowa?a kiedy? genialnym „Safe 2 Say (The Incredible)”. „I Am Crack” z „The Darkside Vol. 1″ lekko ust?puje poprzednikowi dynamik?, ale nale?y na pewno do najlepszych momentów na p?ycie. Sam Joey sili si? na konceptualno?? i wciela w „posta?” tytu?owego narkotyku. Wszystko poprzerywane jest wstawkami imitowanymi na materia?y radiowo-telewizyjne i tak naprawd? nie odczuwa si? braku refrenu. Numerem zdecydowanie wartym uwagi jest „Kilo”, w którym DJ Infamous wykorzystuje sampel znany chocia?by z utworu Ghostface’a o tym samym tytule. Go?cinnie wyst?puj?cy Clipse troch? nie pasuj? do ca?o?ci, ale wszystko rekompensuj? nam Fat Joe i pocz?tkowo pod?piewuj?cy Cam’ron. Bohaterem utworu jest po raz kolejny wiadoma substancja sprzedawana nie tylko na kilogramy.
Jakby nie by?o, „The Darkside Vol. 1″ nie jest najlepszym wydawnictwem Fat Joe w aspekcie wokalno-lirycznym. Raper ma momenty lepsze i gorsze, a do tych pierwszych krytyka zaliczy?a wersy z „I’m Gone”. Nie potrafi? si? z tym zgodzi?. Track trwa 6 minut i niezbyt porywaj?cy podk?ad Premiera ci?gnie si? w niesko?czono??, Joey próbuje lekko pod?piewywa?, co zupe?nie mu nie wychodzi, a wi?kszo?? czasu wype?nia nie rap a nu??ce gadanie. Co? takiego przesz?oby na samym ko?cu p?yty, w tracku przedostatnim razi i jest nie na miejscu. Spostrze?enia te nie s? bynajmniej pustym hejtingiem DJa Premiera, gdy? numer na podk?adzie tego? producenta pt. „That White” uwa?am za najlepszy z p?yty „The Elephant in the Room”. Zamiast „I’m Gone” album ko?czy utwór „At Last Supremacy”, b?d?cy mocnym street-bangerem z go?cinnym, niepokoj?cym refrenem Busta Rhymesa. Joey przechwala si?, rozlicza z krytykami, zapewnia o swojej legendzie, wspomina poprzednie wydawnictwa i – po?rednio – og?asza swoje zwyci?stwo wraz z p?yt? „The Darkside Vol. 1″.
W ostatnim czasie przesta?em wierzy? w Fat Joe i regularnie go wy?miewa?em. Nie by?em w tym odosobniony, bo naprawd? ci??ko by?o bra? bohatera recenzji na serio. Na „The Darkside Vol. 1″ przesta? by? parodi? gangstera i, co najwa?niejsze, nagra? wreszcie porz?dny album, którego s?ucha si? dobrze w ca?o?ci. Nie jest to oczywi?cie wydawnictwo idealne. Jak wspomnia?em, Joey pisywa? ju? w karierze lepsze teksty i s? na „The Darkside Vol. 1″ momenty s?abe, czy nie do ko?ca przemy?lane. Album jest jednak ciekawy, dynamiczny, przebojowy (w ulicznym tego s?owa znaczeniu) i broni si? przede wszystkim spójno?ci?. Artysta powróci? z przekonaniem, ?e jest dobrym raperem, nie zale?y mu na sukcesach komercyjnych, gardzi hejterami, nie straszny mu 50 Cent (nie wspomnia?em dotychczas o zaczepce z „Intra”) i wci?? liczy si? w rapbiznesie. Tytu? p?yty poprzez „Vol. 1″ sugeruje, ?e s? w planach cz??ci nast?pne i – nie spodziewa?em si?, ?e to napisz? – ja si? ciesz? i czekam.












© 2010 RAPGRA.COM | Wszelkie prawa autorskie do materiałów zawartych na stronie rapgra.com i podstronach należą do engage-media.pl w Poznaniu | 
jak dla mnie.. ta płyta jest jego odbiciem sie od tego ‘dna’ gdzie poprzednie plyty byly daremne.. tej sie słucha naprawde w całości i jest świetna :D
Komentarz — 18 września 2010 @ 19:50SLOW DOWN to pierodolona petarda!!! nie jaś tylko JÓZEF
Komentarz — 25 sierpnia 2010 @ 21:15Popieram tru, chociaz to juz nie ten sam grubas.
Komentarz — 9 sierpnia 2010 @ 15:12spoko recenzja ,oby częściej się pojawiały;)
Komentarz — 9 sierpnia 2010 @ 13:45płyta o niebo lepsza od poprzedniej.Fajnie się jej słucha
Komentarz — 5 sierpnia 2010 @ 19:59niestety kolejna komercyjna wpadka zaledwie 5000tysi w pierwszym tygodniu
Komentarz — 5 sierpnia 2010 @ 11:34a gdzie coś o utworze Valley of Death? moim zdaniem świetny
Komentarz — 3 sierpnia 2010 @ 16:56